poniedziałek, 13 stycznia 2014

Dziecko w sytuacji rozwodu rodziców, czyli skutki rozwodu dla dziecka

"Niedawno przeczytałam optymistyczny artykuł na temat skutków rozwodu dla dzieci! Autorzy uzasadniają, że cały zamęt z kosztami, jakie ponoszą dzieci to mit. Jak bowiem wynika z różnych badań, około 70% dzieci nie doświadcza okołorozwodowej traumy i może z powodzeniem uporać się z problemem rozstania rodziców. Oczywiście gdy otrzyma odpowiednie wsparcie. Czyli, co? Jeszcze jeden argument za rozwodem? Statystyka może łagodzić nasze obawy. Cytowany wynik oznacza przecież, że średnio tylko 30% dzieci źle radzi sobie z sytuacją rozpadu rodziny. Statystyki jednak bywają złudne.

Przyjrzyjmy się głębiej wnioskom na ten temat na bazie 15-letnich badań prowadzonych przez zespół Judith Wallerstein – amerykańskiej psycholog zajmującej się wpływem rozwodu na życie dzieci i dorosłych.

Zespół zaprosił do badań 60 rodzin z którymi prowadzono wywiady w okresie przed realną separacją, w jej trakcie i po niej, a następnie po 2, 5, 10 i 15 latach od rozstania. W badaniu wzięło udział 131 dzieci połowa przed ósmym rokiem życia, druga połowa miała od 8 do 18 lat w chwili rozpoczęcia badań. Badano więc zarówno skutki bezpośrednie, jak i po wielu latach od rozwodu.

Bezpośrednie reakcje dzieci na sytuację okołorozwodową 
i po 2 latach:

1. Po pierwsze, co warto mieć na uwadze, dzieci przeżywają rozwód zupełnie inaczej niż dorośli. Nie traktują go jako drugiej szansy, jaką bywa dla dorosłych (choć wyjście z toksycznej rodziny daje nową szansę także i im). Przeżywają rozwód jako doświadczenie bolesne
Niestety, szczęśliwy rodzic nie oznacza automatycznie szczęścia u dziecka, a tak dorośli chętnie zakładają w chwili podejmowania decyzji rozwodowej. Podobnie zresztą rzecz się ma z nieszczęściem! Dzieci nieszczęśliwych rodziców nie muszą być, jak oni nieszczęśliwe.

Dzieci mogą mieć swoją drugą szansę we własnym związku; część wykorzysta negatywne doświadczenia rodziców, by własny związek uczynić lepszym i trwałym.
Duża część, niestety, powieli wzorzec związku nieudanego i sama także przeżyje rozwód w swoim małżeństwie!

2. Dzieci często nie rozumieją powodów rozstania, gdy w domu nie było jawnego problemu, konfliktu czy przemocy
(Nie kłócimy się przy dzieciach, Jesteśmy ludźmi kulturalnym, Chronimy dzieci przed problemami dorosłych). Duża część rodziców nie przygotowuje dzieci do nowej sytuacji, niczego nie tłumaczy, nie wyjaśnia, nie wspiera w budowaniu realistycznego myślenia o życiu po rozstaniu ani nie dba o uczucia dziecka w tym okresie.

Na przykład – uraz, jakiego dozna dziecko w momencie wyprowadzki z domu jednego z rodziców mógłby być zminimalizowany, gdyby rodzice odpowiednio zaaranżowali tę sytuację.


3. Dzieci tracąc strukturę rodziny, tracą bazę dla właściwego rozwoju. Rodzina stanowi rusztowanie, po którym dziecko bezpiecznie przechodzi kolejne fazy rozwojowe od pełnej zależności po niezależność. Struktura rodziny jest oparciem dla budowania tożsamości dziecka, bazą wypadową do eksperymentowania w świecie, źródłem wzorców, które dziecko przenosi w swoje dorosłe życie. 
Daje wyposażenie w postaci zasad, wartości, stylu życia. Pozbawione tej struktury dziecko doświadcza chaosu i zachwiania poczucia bezpieczeństwa. Czuje się zagubione, zdane tylko na siebie. Jak teraz będzie? Co jest w życiu ważne? Komu ufać? Czyje normy i wartości są obowiązujące?

Reakcją dziecka bywa bezradność i uzasadniony lęk o przyszłość.

4. Dzieci doświadczają poczucia odrzucenia, gdy rodzice się rozwodzą.
Zwykle trudno im oddzielić sprawy rodziców od spraw rodziny i uznać, że to tylko jeden rodzic opuścił drugiego.  
Traktują to jako działanie skierowane przeciwko nim już mnie nie chce, nie kocha! Poczucie bycia odrzuconym dotyczy przede wszystkim rodzica, który doprowadził do rozwodu i zdecydował się opuścić rodzinę. 
Dzieci tęsknią za nim i boją się, że już nigdy go nie spotkają. Życie pokazuje, że ma on zwykle znacząco mniejszy kontakt z dziećmi i wpływ na ich życie. Ale nie tylko o to chodzi. Dzieci mają żal i czują gniew do rodziców za złamanie niepisanej zasady rodzicielstwa, według której rodzice powinni poświęcić się dla dobra dziecka, a nie oczekiwać tego od dziecka.
 
5. W okołorozwodowym zamęcie dzieci czują się głęboko osamotnione.

Nikt ich nie słucha, nie pyta o zdanie, nie bierze pod uwagę ich uczuć, nie ma dla nich czasu. Rodzice zajęci własnymi uczuciami, układaniem nowego życia, a często walką z partnerem zwykle nie są w stanie ich wspierać, uważnie słuchać. 
Często są obok dzieci, w pozornym kontakcie, przeżywając konieczność dobrego zajmowania się dziećmi jako dodatkowe źródło stresu, z którym źle sobie radzą (co wzmacnia spiralę stresu).
W tym wszystkim dzieci czują się mało ważne. Odczuwają niemoc, brak wpływu na rzeczywistość – mimo podejmowanych często starań nie mogą bowiem zatrzymać decyzji rodziców. Badane dzieci przeżywały silne rozczarowanie, gdy ich fantazje na temat odwrócenia biegu zdarzeń okazywały się nierealne.

6. Wiele dzieci obwinia się za rozpad związku rodziców.
Dzieci potrafią łatwo przypisać sobie odpowiedzialność za istnienie konfliktów między rodzicami, szczególnie, gdy słyszało, jak kłócili się o sposoby jego wychowania. Ale i bez takich doświadczeń dzieci są w stanie powiązać ze sobą różne zdarzenia, o negatywnym wydźwięku emocjonalnym i w nich upatrywać powodów (często absurdalnych) rozpadu rodziny (tata był zły na mamę przeze mnie, bo nie sprzątałem w pokoju i dlatego odszedł do nowej rodziny).
Pole do szukania winy jest tym większe, im dzieci mniej rozumieją rozwód, im gorzej są do niego przygotowane.

W konfliktach pomiędzy rodzicami dzieci przeżywają konflikty lojalności. Żal im rodzica, którego uważają za bardziej cierpiącego, porzuconego. Mają poczucie, że powinny go wspierać, a szczególnie, gdy ten wprost lub pośrednio domaga się zajęcia przez dziecko stanowiska w sprawie. Ale dzieci chcą też zachować więź z drugim rodzicem potrzebują go, tęsknią za nim, czasem martwią się o tego, który odszedł. Bywa, że ukrywają nawzajem przed rodzicami swoje pozytywne nastawienie do drugiego rodzica, w obawie, że dobra relacja jest „nie w porządku”?

7. Na podstawie pierwszych reakcji dziecka na sytuację rozpadu rodziny nie można przewidywać jak będą funkcjonować w kolejnych latach i w dorosłym życiu.
Wiele dzieci, które początkowo zareagowały na rozwód bardzo silnymi emocjami czy zaburzonym zachowaniem potrafi poradzić sobie z tym doświadczeniem kilka lat później. Z kolei u części dzieci, które sprawiały wrażenie dobrze radzących sobie z tą sytuacją wystąpił tzw. efekt śpiocha – objawy stresu wydobywają się na jaw z dużą siłą dopiero po wielu latach od rozwodu!
Chłopcy gorzej znoszą pierwsze lata tuż po rozwodzie niż dziewczęta. Mają większe problemy w szkole, w relacjach z rówieśnikami i w radzeniu sobie z agresją. Z wiekiem te różnice w przystosowaniu zanikały u dziewcząt efekt śpiocha występował częściej. 

Odroczone skutki rozwodu objawiają się przede wszystkim w sferze bliskich związków.


Dzieciom biorącym udział w badaniu kolejne lata po rozwodzie 
przyniosły szereg nowych, trudnych przeżyć:


- połowa badanych doświadczyła kolejnych rozwodów swoich rodziców,

- jedna czwarta przeżyła gwałtowny i trwały spadek materialnego poziomu życia i obserwowała nierówności ekonomiczne w domach rozwiedzionych rodziców,

- 60% czuło się odrzuconych przez któregoś z rodziców lub czuło się ciężarem ekonomicznym i psychologicznym (np. tylko kilkoro otrzymywało pomoc finansową na wyższych etapach edukacji)

- po 10 latach dwie trzecie badanych miała słabe relacje z ojcami (wg oceny badanych), niezależnie od częstotliwości kontaktów.

Skutki długofalowe rozwodu – dziesięć i piętnaście lat później:

Skumulowane skutki rozwodu najpełniej ujawniają się w momencie wchodzenia w dorosłość. Młodzi ludzie czują się pozbawieni wzorców dobrych, trwałych i moralnych relacji pomiędzy mężczyzną a kobietą, co rzutuje na ich własne relacje.

1. Mimo wielu różnych dróg życiowych dzieci rozwodników mają wiele wspólnych nawyków, uczuć i oczekiwań. Budują swoją tożsamość indywidualną i grupową w oparciu o doświadczenie rozwodu rodziców – jestem dzieckiem z rozbitej rodziny.

Czują więź (rodzaj pokrewieństwa) i budują relację przede wszystkim z innymi dziećmi z rozbitych rodzin (koledzy, partnerzy w związkach).  
Przypisują sobie tożsamość, która wyróżnia je spośród rówieśników. Jednocześnie nie czują się etykietowane przez innych ani dyskryminowane.


2. Jako grupa mają też bardziej konserwatywną moralność – inaczej niż ich rodzice oczekują od partnera lojalności i wierności oraz romantycznej miłości na całe życie. Często wręcz gardzą koncepcją nieformalnych związków (choć z lęku przed małżeństwem często w nich pozostają), wracają do tradycyjnych wartości. Surowo też osądzają swoich rodziców, szczególnie z powodu niewierności. Zdradę rodzica przeżywają osobiście, nie jako problem między rodzicami. (zdradzając matkę zdradził naszą rodzinę).


3. Młodzi obawiają się też odrzucenia i zdrady we własnych związkach, boją się wiązać z lęku przed porażką i przed złym wyborem partnera na życie. Wielu decyduje się celowo odkładać decyzję o posiadaniu dzieci do momentu, gdy „będą pewni”, że ich związki udadzą się. Dzieci, które były świadkami przemocy między rodzicami, często odkrywają, że te wczesne obrazy dominują także w ich związkach 10 i 15 lat później? Mamy niestety do czynienia z powtarzaniem wzorca przemocy.

4. Dorastające dzieci twierdzą, że rozwód pozbawił ich różnego rodzaju ekonomicznej i psychologicznej pomocy, czują, że nie otrzymali takiego wsparcia w życiu, jak dzieci z rodzin pełnych, a także adekwatnej troski i bezpieczeństwa, jakiego dziecko może spodziewać się ze strony rodziców.


5. Przeżycia z czasu okołorozwodowego: kłótnie, bójki, krzyki, wyprowadzka rodzica – zapisują się w doświadczeniu młodych ludzi jako uraz i wracają często w snach i przykrych wspomnieniach bardzo szczegółowo i dotkliwie.


6. Choć po 10 latach większość badanych zaakceptowała decyzję rodziców i potrafi ją zrozumieć, a nawet z perspektywy czasu uznać za właściwą, to wiele wchodzi w dorosłość z bagażem nieprzepracowanych uczuć. Dotyczy to szczególnie gniewu, a czasem wściekłości. Uczucia te niekoniecznie wiązały się z wrogością pomiędzy rodzicami. W większości przypadków wynikały z cierpienia i rozczarowania młodych ludzi oraz obserwacji sposobu postępowania rodziców względem siebie nawzajem (np. gniew z powodu zdrad, oszukiwania, nielojalności czy braku odpowiedzialności rodziców).


7. Mimo silnego gniewu większość badanych potrafiła okazywać dużą empatię i współczucie wobec rodziców. Okazywały troskę, były świadome ich cierpienia, czasem zagubienia. Rozumieją i starają się akceptować ich ludzkie ograniczenia. Jeśli tuż po rozwodzie opowiedzieli się po którejś ze stron, 10 lat później czują się tym zakłopotani.


8. Niemal połowa dzieci rozwodników wchodzi w dorosłość z obniżoną samooceną i realnie niższymi osiągnięciami (edukacja, praca) – niż rówieśnicy bez doświadczenia rozwodu. Obiektywnie rzecz biorąc: mieli zasadniczo mniej wsparcia? (czasem wręcz wychowywali samych siebie i swoje rodzeństwo). Jednocześnie część z tych, którym się udało, uczyniło swój sukces spektakularnym – ujawniając wysokie ambicje, potrafili dojść do wysokiej pozycji mierzonej statusem społecznym i wysokością dochodów. Wielu okazało się na progu dorosłości niezwykle odpowiedzialnymi i kompetentnymi ludźmi. Tym, którym się powiodło pomagały własne zasoby oraz wspierająca relacja z co najmniej jednym rodzicem lub innym członkiem rodziny.
   

Badania Judith Wallerstein pokazały, że rozwód dla dziecka nie jest jedynie okresowym kryzysem, który minie, gdy sytuacja się uspokoi i nie pozostawi po sobie śladu. Ma swoje bezpośrednie i odroczone w czasie skutki dla rozwoju i funkcjonowania dzieci. Ale też nie musi oznaczać końca wszystkiego. Jakość dziecięcych doświadczeń zależy od tego, jak sami rodzice poradzą sobie po rozwodzie. Czy rozstaną się w sposób cywilizowany, czy przez kolejne lata będą pielęgnować wzajemne urazy i szkodzić partnerowi? Czy będą potrafili zaspokajać materialne i emocjonalne potrzeby dziecka, czy skupią się na własnych emocjach i wyzwaniach nowego życia? Wreszcie czy staną na wysokości zadania, by współpracować ze sobą jako rodzice, stosując żelazną zasadę, że z dzieckiem nie można się rozwieść, bo rodzicielstwo to decyzja na całe życie? Jeśli tak, stwarzają szansę, by ich dzieci zasiliły grono tych, którzy w dorosłe życie wchodzą bez traumy". 

poniedziałek, 16 września 2013

Twoje dziecko potrzebuje ciebie!

Twoje dziecko potrzebuje Ciebie!



Dzieci w każdym wieku potrzebują rodziców. Jesteśmy dla nich nauczycielami języka, zachowań i moralności. Budujemy ich wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Gdy poświęcamy im czas w przyjaznej atmosferze, wyposażamy je w siłę emocjonalną na całe życie.

Ważne jest nie tylko to, czego dziecko nauczymy, ale przede wszystkim to, jakie cechy w nim rozwiniemy.



To od nas, rodziców, zależy, czy wychowamy dobrego, mądrego i szczęśliwego człowieka! Jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie emocjonalne naszych dzieci, a więc "dobre samopoczucie psychiczne i moralne, umiejętność racjonalnego myślenia oraz budowania dobrych i trwałych związków z ludźmi" (wg D. Golemana, autora "Inteligencji emocjonalnej")



Szczęście i sukces naszych dzieci zależą przede wszystkim od ich inteligencji emocjonalnej, którą rozwijają w kontaktach z nami!



Inteligencja emocjonalna to zbiór cech, które są ważne dla szczęśliwego życia i osiągnięcia sukcesu. 

Te cechy to:

  • empatia - umiejętność wczuwania się w sytuację innej osoby i rozumienia jej uczuć;
  • umiejętność wyrażania i rozumienia własnych uczuć;
  • umiejętność radzenia sobie ze złością;
  • niezależność - w myśleniu, ocenianiu, postępowaniu;
  • umiejętność dostosowania się do zmian;
  • umiejętność rozwiązywania problemów i konfliktów;
  • wytrwałość w dążeniu do celu; umiejętność motywowania siebie;
  • przyjazny stosunek do siebie, świata i ludzi;
  • szacunek - grzeczność połączone z troską o uczucia i dobro innych ludzi; 


   Wspólne czytanie jest znakomitym sposobem rozwijania inteligencji emocjonalnej dziecka!


 Bądźmy świadomi własnych emocji i emocji innych ludzi.

 Wszystkie emocje są ważne i potrzebne. Strach chroni nas przed niebezpiecznymi działaniami, wstyd pozwala unikać zachowań społecznie nagannych, złość informuje nas, że coś dzieje się nie po naszej myśli, zagraża naszym interesom i naszemu systemowi wartości. Mamy prawo do wszystkich uczuć i powinniśmy pozwolić sobie na ich odczuwanie. Nie ma sensu zaprzeczać, kiedy się boję, czy jestem zła/zły. Nie zaprzeczajmy także uczuciom swoich dzieci - one także mogą być smutne, przepełnione lękiem, czy gniewem.



Mamy prawo do wszystkich uczuć, ale nie do wszystkich zachowań!
 


Okazujmy empatię i zrozumienie dla punktu widzenia innej osoby.

Wyjaśniajmy dzieciom swoje działania i emocje, by wiedziały skąd się one biorą i co oznaczają.Nazywajmy emocje (smutek, frustracja, gniew, lęk, itd.). Rozmawiajmy z nimi o punktach widzenia bohaterów czytanych książek, oglądanych filmów. Pytajmy: "Co mógł myśleć/czuć bohater w takiej sytuacji? Czy ty czułabyś/czułbyś to samo? Jak ty byś się zachował/a?" Ludzie, którzy są zdolni do refleksji i potrafią postrzegać rzeczywistość z wielu punktów widzenia, rzadziej popełniają gafy w stosunkach z innymi, nie działają pochopnie pod wpływem impulsów, są bardziej twórczy i skuteczni w rozwiązywaniu problemów, potrafią nawiązywać lepsze relacje z innymi, a są to umiejętności, które chcemy wykształcić u dzieci.


Uczmy dzieci pokojowego rozwiązywania konfliktów.

Ważne jest, by starć się zrozumieć punkt widzenia innych osób, ale także, by umieć bronić własnego stanowiska. W konfliktach powinniśmy dążyć do rozwiązań typu wygrana-wygrana, czyli takich, które dają obu stronom poczucie zadowolenia/zwycięstwa.


Jedną z najważniejszych cech człowieka jest wyznaczanie sobie celów i tworzenie planów służących ich realizacji. Uczmy dzieci ustalania priorytetów, organizacji czasu (m.in. właściwej kolejności działań), samodyscypliny i motywacji. Pokazujmy dzieciom, jak buduje się dobre i trwałe związki i relacje - rodzinne, przyjacielskie, sąsiedzkie. Trzeba o nie dbać jak o ogród - zaniedbany zarośnie chwastami, rośliny uschną lub zdziczeją. Związki także wymagają pielęgnacji, poświęcenia czasu, uwagi, dbałości o innych, Zawsze traktujmy wszystkich ludzi z szacunkiem, a dziecko - jak gąbka - nasiąknie takim sposobem odnoszenia się do otoczenia.


Możemy oczekiwać i wymagać od dziecka szacunku tylko wtedy, gdy najpierw sami - bez względu na wiek i okoliczności - okazujemy mu szacunek.


Szacunek jest to grzeczność połączona z troską o uczucia i dobro innych ludzi.



Rozpoznawanie własnych emocji to pierwszy krok w nauce radzenia sobie z nimi.



"Opanuj złość, zanim ona opanuje Ciebie!" 



Pamiętajmy!

Mamy prawo do wszystkich uczuć: możemy czuć wstyd, lęk, smutek, złość. Ważne jest jednak, jak poradzimy sobie z tymi trudnymi uczuciami. 



Jak dojrzale wyrażać złość?

Zastanówmy się zawsze, czy powód naszej złości jest zasadny? Innymi słowy: Czy warto słościć się z danego powodu?

Jeśli odpowiemy twierdząco, powinniśmy naszą złość wyrazić:

  • grzecznie;
  • słownie - ustnie lub pisemnie;
  • w stosunku do osoby, która ją wywołała;
  • konstruktywnie - skupiając się na danym problemie i proponując możliwe rozwiązania


Celem dojrzałego wyrażenia złości jest rozwiązania problemu lub jego złagodzenie, a nie wyładowanie frustracji pogorszenie stosunków z ludźmi.  

Dlaczego należy właściwie wyrażać złość? Jeśli wybuchamy złością, niszczymy dobre relacje z otoczeniem, gdy zaś ją tłumimy, przeradza się ona często w tzw. bierną agresję (BA), czyli złość wyrażaną nie wprost, nieuświadomioną, skierowaną przeciw autorytetom np. rodzicom, nauczycielom. Przejawami BA może być zapominanie, bałaganienie, spóźnianie się, uczenie się poniżej swoich możliwości, bezsensowne i naganne zachowania.



Powodem biernej agresji dziecka często jest to, że nie czuje się ono akceptowane i kochane! 

 

niedziela, 2 czerwca 2013

Tydzień czytania


Tydzień Czytania

Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z ciekawymi artykułami w zakładce Cała Polska czyta dzieciom, a także Stronki dla dzieci + wiersze, bajki, baśnie i wiele innych ...


Zachęcamy do czytania naszym dzieciom!



Twoje dziecko potrzebuje Ciebie!

Dzieci w każdym wieku potrzebują rodziców. Jesteśmy dla nich nauczycielami języka, zachowań i moralności. Budujemy ich wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Gdy poświęcamy im czas w przyjaznej atmosferze, wyposażamy je w siłę emocjonalną na całe życie.
Ważne jest nie tylko to, czego dziecko nauczymy, ale przede wszystkim to, jakie cechy w nim rozwiniemy.

To od nas, rodziców, zależy, czy wychowamy dobrego, mądrego i szczęśliwego człowieka! Jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie emocjonalne naszych dzieci, a więc "dobre samopoczucie psychiczne i moralne, umiejętność racjonalnego myślenia oraz budowania dobrych i trwałych związków z ludźmi" (wg D. Golemana, autora "Inteligencji emocjonalnej")

Szczęście i sukces naszych dzieci zależą przede wszystkim od ich inteligencji emocjonalnej, którą rozwijają w kontaktach z nami!

Inteligencja emocjonalna to zbiór cech, które są ważne dla szczęśliwego życia i osiągnięcia sukcesu. 

Te cechy to:
  • empatia - umiejętność wczuwania się w sytuację innej osoby i rozumienia jej uczuć;
  • umiejętność wyrażania i rozumienia własnych uczuć;
  • umiejętność radzenia sobie ze złością;
  • niezależność - w myśleniu, ocenianiu, postępowaniu;
  • umiejętność dostosowania się do zmian;
  • umiejętność rozwiązywania problemów i konfliktów;
  • wytrwałość w dążeniu do celu; umiejętność motywowania siebie;
  • przyjazny stosunek do siebie, świata i ludzi;
  • szacunek - grzeczność połączone z troską o uczucia i dobro innych ludzi; 
  
Wspólne czytanie jest znakomitym sposobem rozwijania inteligencji emocjonalnej dziecka!

 Bądźmy świadomi własnych emocji i emocji innych ludzi.
 Wszystkie emocje są ważne i potrzebne. Strach chroni nas przed niebezpiecznymi działaniami, wstyd pozwala unikać zachowań społecznie nagannych, złość informuje nas, że coś dzieje się nie po naszej myśli, zagraża naszym interesom i naszemu systemowi wartości. Mamy prawo do wszystkich uczuć i powinniśmy pozwolić sobie na ich odczuwanie. Nie ma sensu zaprzeczać, kiedy się boję, czy jestem zła/zły. Nie zaprzeczajmy także uczuciom swoich dzieci - one także mogą być smutne, przepełnione lękiem, czy gniewem.

Mamy prawo do wszystkich uczuć, ale nie do wszystkich zachowań!
Okazujmy empatię i zrozumienie dla punktu widzenia innej osoby.
Wyjaśniajmy dzieciom swoje działania i emocje, by wiedziały skąd się one biorą i co oznaczają.Nazywajmy emocje (smutek, frustracja, gniew, lęk, itd.). Rozmawiajmy z nimi o punktach widzenia bohaterów czytanych książek, oglądanych filmów. Pytajmy: "Co mógł myśleć/czuć bohater w takiej sytuacji? Czy ty czułabyś/czułbyś to samo? Jak ty byś się zachował/a?" Ludzie, którzy są zdolni do refleksji i potrafią postrzegać rzeczywistość z wielu punktów widzenia, rzadziej popełniają gafy w stosunkach z innymi, nie działają pochopnie pod wpływem impulsów, są bardziej twórczy i skuteczni w rozwiązywaniu problemów, potrafią nawiązywać lepsze relacje z innymi, a są to umiejętności, które chcemy wykształcić u dzieci.

Uczmy dzieci pokojowego rozwiązywania konfliktów.
Ważne jest, by starć się zrozumieć punkt widzenia innych osób, ale także, by umieć bronić własnego stanowiska. W konfliktach powinniśmy dążyć do rozwiązań typu wygrana-wygrana, czyli takich, które dają obu stronom poczucie zadowolenia/zwycięstwa.
Jedną z najważniejszych cech człowieka jest wyznaczanie sobie celów i tworzenie planów służących ich realizacji. Uczmy dzieci ustalania priorytetów, organizacji czasu (m.in. właściwej kolejności działań), samodyscypliny i motywacji. Pokazujmy dzieciom, jak buduje się dobre i trwałe związki i relacje - rodzinne, przyjacielskie, sąsiedzkie. Trzeba o nie dbać jak o ogród - zaniedbany zarośnie chwastami, rośliny uschną lub zdziczeją. Związki także wymagają pielęgnacji, poświęcenia czasu, uwagi, dbałości o innych, Zawsze traktujmy wszystkich ludzi z szacunkiem, a dziecko - jak gąbka - nasiąknie takim sposobem odnoszenia się do otoczenia.

Możemy oczekiwać i wymagać od dziecka szacunku tylko wtedy, gdy najpierw sami - bez względu na wiek i okoliczności - okazujemy mu szacunek.

Szacunek jest to grzeczność połączona z troską o uczucia i dobro innych ludzi.


Rozpoznawanie własnych emocji to pierwszy krok w nauce radzenia sobie z nimi.

"Opanuj złość, zanim ona opanuje Ciebie!" 

Pamiętajmy!
Mamy prawo do wszystkich uczuć: możemy czuć wstyd, lęk, smutek, złość. Ważne jest jednak, jak poradzimy sobie z tymi trudnymi uczuciami. 


Jak dojrzale wyrażać złość?
Zastanówmy się zawsze, czy powód naszej złości jest zasadny? Innymi słowy: Czy warto słościć się z danego powodu?
Jeśli odpowiemy twierdząco, powinniśmy naszą złość wyrazić:
  • grzecznie;
  • słownie - ustnie lub pisemnie;
  • w stosunku do osoby, która ją wywołała;
  • konstruktywnie - skupiając się na danym problemie i proponując możliwe rozwiązania

Celem dojrzałego wyrażenia złości jest rozwiązania problemu lub jego złagodzenie, a nie wyładowanie frustracji pogorszenie stosunków z ludźmi.  
Dlaczego należy właściwie wyrażać złość? Jeśli wybuchamy złością, niszczymy dobre relacje z otoczeniem, gdy zaś ją tłumimy, przeradza się ona często w tzw. bierną agresję (BA), czyli złość wyrażaną nie wprost, nieuświadomioną, skierowaną przeciw autorytetom np. rodzicom, nauczycielom. Przejawami BA może być zapominanie, bałaganienie, spóźnianie się, uczenie się poniżej swoich możliwości, bezsensowne i naganne zachowania.

Powodem biernej agresji dziecka często jet to, że nie czuje się ono akceptowane i kochane! 

środa, 1 maja 2013

Agresja wśród dzieci i młodzieży

Agresja wśród dzieci i młodzieży



Zachowania agresywne dotyczą wszystkich grup wiekowych – dorosłych, młodzieży i dzieci. Zasięg i konsekwencje tego zjawiska, zarówno społeczne, wychowawcze, psychiczne jak też zdrowotne i ekonomiczne powodują, że urosło ono do rangi problemu społecznego.




Walka i przemoc, towarzysząca człowiekowi od początku dziejów rodu ludzkiego, spowodowana była chęcią przetrwania i przedłużenia gatunku. Wraz z rozwojem społeczności ludzkiej zachowania agresywne przestają być podstawowym sposobem przetrwania, a wykształcające się normy moralne prowadzą do postrzegania agresji jako dewiacji w stosunkach międzyludzkich. Powszechne postrzeganie przemocy opiera się na założeniu, że "jest to każdy akt godzący w osobistą wolność jednostki, zmuszanie jednostki do zachowań niezgodnych z jej własną wolą”.




Agresja wśród dzieci i młodzieży

Zachowania agresywne dotyczą wszystkich grup wiekowych – dorosłych, młodzieży i dzieci. Zasięg i konsekwencje tego zjawiska, zarówno społeczne, wychowawcze, psychiczne jak też zdrowotne
i ekonomiczne powodują, że urosło ono do rangi problemu społecznego.


Walka i przemoc, towarzysząca człowiekowi od początku dziejów rodu ludzkiego, spowodowana była chęcią przetrwania i przedłużenia gatunku. Wraz z rozwojem społeczności ludzkiej zachowania agresywne przestają być podstawowym sposobem przetrwania, a wykształcające się normy moralne prowadzą do postrzegania agresji jako dewiacji w stosunkach międzyludzkich. Powszechne postrzeganie przemocy opiera się na założeniu, że jest to każdy akt godzący w osobistą wolność jednostki, zmuszanie jednostki do zachowań niezgodnych z jej własną wolą”.


Historyczne uwarunkowania zachowań agresywnych
 
Termin agresja (z łac. agressio – napad) oznacza „zachowanie się zmierzające do wyładowania niezadowolenia lub gniewu na osobach lub rzeczach”. Psychologowie skoncentrowali swe wysiłki na badaniu agresji, którą można zdefiniować jako „zachowanie fizyczne lub werbalne podejmowane z zamiarem zniszczenia lub skrzywdzenia”. Ryszard Stach określa zachowania agresywne jako „czynności, których celem jest spowodowanie innemu człowiekowi lub ludziom cierpienia fizycznego lub psychicznego, a także spowodowanie szkody lub straty cenionych przez nich wartości”.

Z subiektywnego punktu widzenia czyn agresywny może być środkiem wyrażenia, odreagowania stłumionych emocji, jak i zaspokojenia potrzeb szacunku oraz odbudowy tożsamości. O subiektywnym znaczeniu zachowań agresywnych decyduje ich psychologiczna dostępność i łatwość wykonania, charakter działania umożliwiający odreagowanie napięcia i dostarczający wzmocnień w postaci znacznej samostymulacji (hałas, stosowanie siły, zwracanie uwagi otoczenia), a także umożliwienia zdobywania aprobaty rówieśniczych grup przestępczych. Powyższe argumenty zdają się potwierdzać hipotezę, że agresja jest reakcją na frustrację.

Frustracja występuje wtedy, gdy pewna aktywność ukierunkowana na cel zostaje zablokowana. Im większa frustracja, tym gwałtowniejsza i bardziej brutalna agresywna reakcja. Z subiektywnego punktu widzenia czyn agresywny może być środkiem wyrażenia, odreagowania stłumionych emocji, jak i zaspokojenia potrzeb szacunku oraz odbudowy tożsamości. O subiektywnym znaczeniu zachowań agresywnych decyduje ich psychologiczna dostępność i łatwość wykonania, charakter działania umożliwiający odreagowanie napięcia i dostarczający wzmocnień w postaci znacznej samostymulacji (hałas, stosowanie siły, zwracanie uwagi otoczenia), a także umożliwienia zdobywania aprobaty rówieśniczych grup przestępczych. Powyższe argumenty zdają się potwierdzać hipotezę, że agresja jest reakcją na frustrację.


Tomasz Nesterak

Artykuł pochodzi z czasopisma "Wychowawca"

czwartek, 4 kwietnia 2013

Wolno ... nie wolno, czyli dobre maniery

Wolno ... nie wolno ... 

Dzieci muszą wiedzieć co im wolno, a co nie. Rola rodziców polega na ustaleniu pewnych zasad. Zasady muszą być jasne, zrozumiałe dla dziecka  
i konsekwentnie wprowadzane w życie. Tylko takim sposobem unikniemy sytuacji, w których dzieci będą starały się wymuszać na rodzicach swoje racje poprzez płacz i krzyk.

Rodzice, którzy ulegają swoim dzieciom często nie mogą sobie poradzić z ich zachowaniem uciekają się do kar cielesnych. Wywołują one odwrotny skutek. Bicie, szczypanie, kary cielesne nie nauczą dziecka, że ma się lepiej zachowywać. Przeciwnie, tylko wyrobią w maluchu przekonanie, że przemoc jest czymś naturalnym. W konsekwencji dziecko samo może stosować przemoc na przykład wobec kolegów i koleżanek.

 

Wolno ... nie wolno, czyli dobre maniery


Każdego, nawet najbardziej krnąbrnego malucha można nauczyć dobrych manier. Należy jednak pamiętać, że sposób postępowania podczas wpajania dziecku pewnych zasad, trzeba dostosować odpowiednio do jego wieku. Trudno przecież oczekiwać od trzylatka, by zachowywał się jak angielski dżentelmen... Żadne dziecko nie jest ideałem, żadne nie zna wszystkich przyjętych zasad jakie panują w świecie, co wolno a czego nie wolno, jakie zachowanie jest grzeczne, a jakie nie. Każdego dnia maluchy zdobywają nowe doświadczenia. Uczą się obserwując rodziców, rodzeństwo, rówieśników.


W jaki zatem sposób wyrobić w dziecku odruchy prawidłowych zachowań? 



Przede wszystkim należy być konsekwentnym. Nadmierna pobłażliwość jest ogromnym błędem. Należy jednak pamiętać, że stosowanie jedynie tak zwanego "zimnego chowu" i ciągłe musztrowanie malca to nie najlepszy pomysł. Dziecku należy sporo tłumaczyć, rozmawiać z nim i odpowiadać na zadawane przez nie pytania.


Jeśli chcemy żeby nasz maluch potrafił się przywitać z innymi, musimy mu wyjaśnić, że każdemu, kogo znamy (sąsiadom, znajomym rodziców, ciociom, wujkom itd.) mówimy przy okazji spotkania "dzień dobry". Można dodać, że to bardzo miły zwyczaj. Przy każdej stosownej okazji konsekwentnie o tej zasadzie przypominamy.


Kolejnym dobrym nawykiem jest umiejętność odpowiedniego zachowania się przy stole. Dzieci zwykle nie potrafią posługiwać się nożem i widelcem. Wiercą się, bujają na krześle, często, kiedy nie smakują im podane potrawy rozgniatają je na talerzu. Czasami zdarza im się im poplamić obrus lub coś rozlać... "Wypadek przy stole" nie powinien stanowić powodu do krzyku. Nie powinien też wywoływać u dorosłych gwałtownej reakcji w stosunku do dziecka. Przecież dziecko ma dopiero kilka lat. Zadbajmy o to, żeby przynajmniej raz dziennie zasiąść do wspólnego posiłku, podczas którego będziemy dla naszych dzieci przykładem. Nie śpieszmy się, zadbajmy żeby wytworzył się miły rodzinny klimat. Skupmy uwagę na dzieciach. Jeżeli maluchowi wydarzy się przy stole "wypadek", przyjmijmy to ze spokojem, tłumacząc, że nic wielkiego się nie stało. Możemy pomóc dziecku przy jedzeniu jeżeli zaistnieje taka konieczność. Nie należy jednak robić tego na siłę. Przecież chcemy żeby nasze dziecko było samodzielne. Dzieci podczas siedzenia przy stole często zaczynają bujać się na krześle. W tej sytuacji słowa "upadniesz i wybijesz sobie zęby" naprawdę nie odniosą oczekiwanego skutku. Dziecko prędzej odczyta je jako sygnał, że w nie wierzymy, niż jako oznakę troski. Dlatego najlepiej konsekwentnie powtarzać, że nie wolno bujać się na krześle i nie irytować się, gdy dziecko nie od razu przyjmie to do wiadomości. Cierpliwość to klucz do sukcesu.


Inną okazją dającą możliwość poznania i przestrzegania dobrych manier są zabawy z rówieśnikami. Dzięki nim dzieci dowiadują się, że inni także mają swoje zdanie, swój pomysł na zabawę. Małe dzieci często zachowują się bardzo egoistycznie. Chcą mieć zabawkę tylko dla siebie, zabierają lalki czy autka innym maluchom. W takich sytuacjach rodzice powinni dawać swoim pociechom jasne, jednoznaczne komunikaty; "nie wolno zabierać zabawek", nie wolno bić, kopać innych. Tłumaczenia powinny być lakoniczne. Do dzieci nie trafia rozbudowana argumentacja, ponieważ nie potrafią się na niej skupić. Jeśli maluch mimo perswazji nadal stosuje swoje "siłowe" metody, można po prostu zabrać go z placu zabaw, odizolować od rówieśników - delikatnie, ale stanowczo. Ważne jest także, podczas wydawania poleceń zachowanie odpowiedniej intonacji i mimiki. Jeżeli mówimy "nie wolno" uśmiechając się, dziecko nie odbierze tych słów poważnie. Nie zrozumie, że naprawdę, czegoś mu zabraniamy. Pamiętajmy, jedynie poprzez konsekwentne postępowanie, nawet najbardziej uparte dziecko w końcu zrozumie, jakie zachowanie jest dobre, a jakie złe.


Jeszcze jedna sprawa o której należy pamiętać. Zastanówmy się jak często krytykujemy nasze dziecko. Niestety krytyka działa bardzo zniechęcająco. Częste wytykanie błędów, wyśmiewanie się, może doprowadzić u dziecka do braku wiary we własne możliwości, tym samym nie będzie ono miało ochoty na zmianę swego zachowania. O wiele bardziej skuteczne jest okazywanie dziecku własnego zadowolenia z jego postawy poprzez pochwały. Akceptacja sprawi, że maluch będzie chciał być lepszy.



A teraz kilka praktycznych rad:


Proszę, przepraszam, dziękuję


Trzy ważne słowa. Niestety nie rodzimy się z ich znajomością. Dzieci mogą się ich nauczyć przede wszystkim od rodziców. Dziękujemy więc swojemu dziecku nie tylko za prezenty, ale też w zwykłych codziennych sytuacjach. Dziękujemy za każdy drobiazg czy miły gest. Niech maluch przyswoi to słowo, niech dziękowanie stanie się dla niego normą.


Staraj się także stosować słowo przepraszam. Nie tylko w stosunku do innych dorosłych, ale także w stosunku do swojego dziecka. Nie wstydź się używania tych słów. Niech ci się nie zdaje, że jesteś ważnym rodzicem i nie musisz za nic przepraszać. Dziecko musi wiedzieć, że przepraszanie to coś naturalnego, a nie na przykład oznaka słabości. Dzieci, które umieją przepraszać, potrafią także wybaczać i łatwiej znoszą własne błędy. Pamiętaj jednak, przepraszanie musi się łączyć ze skruchą, nie może być tylko pustym słowem.


Uczmy także nasze dzieci bezinteresowności i umiejętności dzielenia się z innymi oraz dawania, zwłaszcza, że dzieci wolą brać. Trzeba im pokazać, że dzielenie się z innymi to coś bardzo szlachetnego i może sprawić innym wiele radości.




Maluch w towarzystwie


Podczas wizyty u znajomych, rodziny, podczas wyprawy do kina, to oczywiste, że chcemy by nasze dziecko dobrze wypadło i nie zaskoczyło nas złym zachowaniem. Jednak to nie powód, by przed wyjściem musztrować dziecko. Nadmiar zakazów czy nakazów, wskazówek spowoduje że, podczas wizyty dziecko będzie spięte, a wtedy łatwiej mu będzie coś spsocić. Może lepiej opowiedzmy dziecku dokąd się wybieramy, co będziemy tam robić, z kim się spotkamy. Dziecko będzie się wtedy zachowywać swobodnie, pewnie. Gdy już będziemy na miejscu maluch powinien się grzecznie przywitać. Jednak nie wymagajmy, by był bardzo wylewny. Nie musi przecież witać każdego z osobna. Jeżeli nie ma na to ochoty, nie zmuszajmy go, nie strofujmy. Pozwólmy się zaaklimatyzować w nowym miejscu.



Wolno...nie wolno


Dzieci muszą wiedzieć co im wolno, a co nie. Rola rodziców polega na ustaleniu pewnych zasad. Zasady muszą być jasne, zrozumiałe dla dziecka i konsekwentnie wprowadzane w życie. Tylko takim sposobem unikniemy sytuacji, w których dzieci będą starały się wymuszać na rodzicach swoje racje poprzez płacz i krzyk.


wtorek, 2 kwietnia 2013

Poczytaj mi mamo, tato ...

 Poczytaj mi mamo,
czyli jak czytanie bajek dzieciom,wpływa na ich emocjonalny rozwój.


Czytajmy dzieciom bajki.
Nie zostawiajmy ich na pastwę TV
i gier komputerowych.
Przecież to nasze dzieci.



Poczytaj mi mamo, czyli jak czytanie bajek dzieciom, wpływa na ich  emocjonalny rozwój.



Współczesna szkoła i nauczyciele w niej pracujący wprowadzają dziecko w świat lektur poszukując coraz to nowych sposobów zainteresowania książką i przygotowania świadomego odbiorcy dzieł literackich. Jeżeli dziecko nie zaspokoi podstawowych potrzeb wynikających z wrodzonej ciekawości świata dzięki książce - zwyciężą groźni konkurenci czytania - film i telewizja. Ważnym jest aby przygotowanie dzieci do samodzielnego czytania i korzystania z literatury jako źródła wiedzy, przeżyć i emocji rozpoczęło się jak najwcześniej. Ogromną rolę odgrywają w tym procesie rodzice, jako osoby wspomagające wszechstronny rozwój dziecka. To czytanie właśnie staje się jednym ze sposobów na umiejętne wspomaganie tego rozwoju. 


Nie sposób przytoczyć tutaj wszystkich zalet jakie płyną z pięknej tradycji czytania dziecku bajek na dobranoc. 

Zaleta pierwsza - wzór pięknej mowy - niejednokrotnie przecież na co dzień posługujemy się gwarą. Nasze dziecko idąc do szkoły ma problemy z prawidłową mową . Czytając teksty dostosowane do wieku i potrzeb dziecka dajemy mu przykład prawidłowego budowania zdań i wypowiedzi.


 
Zaleta druga - koncentracja. Dziecko któremu czytano w dzieciństwie bajki potrafi lepiej skupić się w czasie zajęć w szkole, łatwiej się wypowiada , jego mowa jest płynna, buduje poprawniejsze składniowo zdania . Dzięki różnorodności tekstów mały "słuchacz" posiada bogaty słownik ( czynny i bierny ) ma również lepiej wykształconą pamięć słuchową i wzrokową ( o ile czytane teksty były bogato ilustrowane ). Wielu psychologów wskazuje również na rozwój dziecięcej wyobraźni dzięki słuchanym bajkom.



Poza wymienionymi zaletami wypływającymi z czytania dzieciom książek należy zwrócić uwagę na jego rolę w kształceniu emocjonalnym. Czytając teksty nasycamy je emocjonalnie pomagając im poprzez naszą interpretację odczytywać i wyrażać emocje zawarte w tekście. Im młodsze dziecko tym łatwiej utożsamia się z bohaterami bajek wchodząc często w ich rolę . Uwidacznia się to w bezpośrednich reakcjach dziecka i w późniejszych zabawach oraz rysunkach. Czytając dobrze dobrane bajki stwarzamy sytuację w której kształtuje się wyobraźnia dziecka uwarunkowana emocjami pojawiającymi się podczas słuchania. Czytając bajki mamy nieograniczony wpływ na dobór tekstów, które pomogą dziecku w interpretowaniu różnych sytuacji życiowych.



Przytoczę tu słowa francuskiego psychologa Francoise Dolto autora znanych książeczek z serii Kamyczek. 



" We wszystkim co małe dzieci widzą i robią potrzebna jest im obecność kogoś, kto będzie im mówił czego doświadczają zanim tego całkowicie doświadczą. W ten sposób dzieci poznają słowa, które są im potrzebne aby interpretować własne środowisko."



Przeznaczone dla dzieci pozycje książkowe przedstawiają ten sam rodzaj emocji jakie towarzyszą im w codziennym życiu. Dzieci słuchając czytanych przez rodziców tekstów rozpoznają siebie w sytuacjach tam opisanych.



Zaleta trzecia - czytanie książek wzmacnia relację rodzica z dzieckiem. Rodzicom często pomaga zrozumieć psychologiczny i emocjonalny rozwój ich dzieci nadać mu właściwy kierunek. Widzimy często jak dziecko rośnie nabiera wagi - a czy zauważamy, że równocześnie z tym procesem kształtuje się jego osobowość ?  

Zaleta czwarta - w życiu dziecka tworzy się obraz rodzica przewodnika i opiekuna - który prowadzi go przez zakamarki życia - bezpiecznie i spokojnie. Jeżeli czytamy dziecku różne pozycje ( bajki, wiersze, opowiadania ) z łatwością odnajdujemy postacie które pomogą w przeżywaniu i przezwyciężaniu trudności, interpretacji trudnych, życiowych sytuacji, rozwiązywanie ich.



Odrzucając książkę - świadomie rezygnujemy z jedynej ( oprócz rozmowy ) możliwości porozumiewania się z dzieckiem i wejścia w jego świat. W sytuacji kiedy dziecko zostawione jest samemu sobie w trudnych czy kłopotliwych dla niego sytuacjach szuka pomocy gdzie indziej. Często znajduje dla siebie azyl przed ekranem telewizora sprowadzając kontakt ze światem do jego najgorszej cząstki. 



Nie wyczerpałam z pewnością wszystkich argumentów przemawiających za utrzymaniem w naszych rodzinach tradycji czytania dzieciom książek i bajek. Te które przytoczyłam są moim zdaniem jednymi z najważniejszych.



Czytajmy więc dzieciom bajki. Dodam tutaj, że wcale nie musimy kupować książek i bajek. Wspólnie z dzieckiem możemy przecież odwiedzić bibliotekę miejską, w której z pewnością możemy wypożyczyć coś dla naszych dzieci, otrzymać fachową poradę. Zabierzmy dziecko ze sobą - niech również wybierze coś samodzielnie. Ciekawość świata - rozbudźmy w naszych dzieciach wyobraźnię. Nie zostawiajmy ich na pastwę TV. Przecież to nasze dzieci.  


 
Justyna Piekiełko